Najważniejsze to sercem poczuć,a rekami zrobić..
O dzieciach moich,aniołach,robótkach szydełkowych,druciankach,wyszywankach itd.....
smutkach i radościach
i dlatego by nie zapomnieć o chwilach uciekających przez palce...
dzisiaj minęły 3 miesiące jak odszedł tata:( bardzo ciężki,smutny dzień.
śmierć łzy zamienia w krew radość w cierpienie....
ale powtarzam sobie takie słowa:
panie Boże,wiem,że mój tata już spotkał Cię spraw proszę by mnie strzegł nie mogę znieść Jego nieobecności mam zbyt małe serce,by znieść żałobę za bardzo Go kocham za bardzo tęsknie i za bardzo mi Go brakuje pomóż mi Boże nie tylko po to by odprawić żałobę lecz po to bym mogla znowu żyć pomóż proszę....
Czytałam Jej bloga podziwiałam piękne zdjęcia. W tak piękny sposób pokazuje to nasze miasto,
miasto którego ja tak nie znoszę. Znałam ją tylko z bloga.widziałam zdjęcie. w pewną sobotę do sklepu weszła "zakapturzona" pani, z dużą torbą,zaczęła wybierać kartony. Mówiła,że będzie oprawiać zdjęcia. Myślę sobie,ona to czy nie ona. Torba to pewnie aparat,twarz jakby znajoma. Zapytać czy nie zapytać. Raz kozie śmierć myślę sobie,zapytałam i.......... to była ONA! Małgosia! Spotkałyśmy się potem na pogaduchach, mogłam się wygadać i wyżalić. Dzisiaj też się z nią widziałam. Rozmawiałyśmy może z 30 minut,ale tak wiele ta rozmowa mi dała. Bo ktoś wysłuchał,lecz nie oceniał. Bo ktoś doradził,nie odtrącił. Nie powiedział"przesadzasz" wysłuchał.
Małgosia jest czlowiekiem,który przekazuje światło dalej. Dziękuje,że dzisiaj przyszłaś.Jesteś cudowna.
PSALM 139 (fragment) Panie, zbadałeś mnie i znasz. Ty wiesz, kiedy siedzę i kiedy wstaję, Rozumiesz myśl moją z daleka. Ty wyznaczasz mi drogę i spoczynek, Wiesz dobrze o wszystkich ścieżkach moich. Jeszcze bowiem nie ma słowa na języku moim, A Ty, Panie, już znasz je całe. Ogarniasz mnie z tyłu i z przodu I kładziesz na mnie rękę swoją. Zbyt cudowna jest dla mnie ta wiedza, Zbyt wzniosła, bym ją pojął. Dokąd ujdę przed duchem twoim? I dokąd przed obliczem twoim ucieknę? Jeśli wstąpię do nieba, Ty tam jesteś, A jeśli przygotuję sobie posłanie w krainie umarłych, I tam jesteś.
To taka moja chwila szczescia. W tych smutnych dla mnie dniach.
Ty jesteś ciszą, pokojem, pięknem tego świata. Ty jesteś dźwiękiem, melodią, muzyką. Ty jesteś światłem, kolorem, tęczą barw, błękitem nieba, złotem zachodów słońca, zielenią traw, czerwienią ognia, czernią węgla, różowością wschodów. Ty jesteś ciszą łąk, pokojem pogodnego nieba, bogactwem mlecznej drogi, wiecznością rodzących się i gasnących wszechświatów. Ty jesteś potęga gór, siłą tajfunów, nieustępliwością kamienia. Bujnością lasów i pól, falowaniem mórz. Ty jesteś nieskończony, nieprzeniknięty, tajemniczy, niepokonany, nieodgadnięty w swej prostocie i różnorodności, w spokoju i w ruchu, w ciszy i w zawiei, wciąż inny a zawsze ten sam. Ty przenikasz cały świat i mnie. Ty jesteś jego istotna treścią jak i moją. Ty mój BÓG.
Wanilko, Largette jesteście kochane.dziękuje:*
Pomagacie bo jesteście.Dziękuje.
....zaufałam i uwierzyłam odtrącona zostałam kolejny raz serce moje Nie bije już tak mocno jak kiedyś,po prostu ucichło. Łzy rozpaczy zalały całą moja duszę. oschłość, strata, zapomnienie.
Chcę Ci tylko powiedzieć, jak bardzo Cię kocham i jak jesteś mi droga. Wczoraj widziałem Cię jak szłaś z przyjaciółmi i śmiałaś się. Mam nadzieję, że wkrótce będziesz chciała, abym ja szedł z Tobą. Na zakończenie dnia namalowałem Ci zachód słońca i szepnąłem wietrzykiem, aby Cię odświeżyć. Czekałem, ale nie zawołałaś...
Ja jednak bardzo Cię kocham. Gdy zeszłej nocy widziałem jak zasypiasz, tak bardzo chciałem Cię dotknąć. Rozlałem więc poświatę księżyca na Twą twarz. Spływał z niej jak nieraz Twoje łzy. Nawet nie pamiętałaś o mnie.
Rano wystrzeliłem dla Ciebie złocisty wschód i udany poranek, ale obudziłaś się za późno i popędziłaś do własnych spraw. Nawet nie zauważyłaś tego, więc moje niebo zaszło chmurami i płakałem deszczem. Kocham Cię, po prostu Cię kocham. Staram się to powiedzieć w ciszy zielonej łąki i błękicie nieba. Wiatr szepcze mą miłość w wierzchołkach drzew i rozlewa ją w tęczowe kolory wszystkich kwiatów.
Wykrzykuję Ci o niej w grzmotach wodospadów i komponuję pieśni miłosne, które śpiewają dla Ciebie ptaki. Ogrzewam Cię ciepłem mojego słońca i nasycam powietrze słodkim zapachem przyrody.
Moja miłość jest głębsza niż ocean i większa niż jakakolwiek potrzeba serca. Gdybyś tylko uwierzyła jak mi jesteś droga. Mój ojciec także Cię kocha. Chcę, abyś go poznała. Jemu też jesteś droga, więc zawołaj proszę jak najprędzej. Poczekam, choćby to miało jeszcze potrwać. Bo ja po prostu Cię kocham.
Jestem zauroczona Tildami. Dlatego powstała Zosia.
Szyć nie potrafię niestety, mam co prawda maszynę,ale bardziej służy jako ozdoba. Szyłam wiec ręcznie, ubranka uszyć nie potrafiłam,ratowałam się drutami i szydełkiem. Zosia jest taka trochę nieudana,więc prawie jak ja. no i też uwielbia "Małego Księcia" Ktoś bardzo mnie zawiódł, odtrącił,głupia jestem bo zawsze pcham się tam gdzie tak naprawdę mnie nie chcą. narzucam się.Ktoś od dłuższego czasu dawał sygnały, że niekoniecznie mnie lubi. Ślepa byłam,albo się łudziłam, że przecież skoro daję serce to tym razem nie dostane kopniaka w tyłek. Nigdy się chyba nie nauczę. Zosia więc powstała z ogromnego smutku,tak na pocieszenie. Nigdy nie potrafiłam sobie poradzić z odepchnięciem. Z Zosią to przyjaźń na cale życie. Żałosna jestem. Wiem. Ale bawienie się ludzkimi uczuciami,jest nieludzkie i okrutne:(
Bardzo dziękuje za miłe słowa. Robienie tej bombki wcale nie jest trudne,też tak mi się wydawało. Wanilko w jakich kolorach te bombki?
To moja pierwsza próba,tak na oko robione,ale nawet nieźle wyszło.
Bombka styropianowa 10cm,pudełeczko szpilek i 2 razy po 3 metry wstążki.
Wstążki starczyło na styk,nie zostało nawet pól cm.
Bombka miała co prawda być zdekupazowana,no ale że całkiem przypadkiem byłam w pasmanterii i równie przypadkiem zobaczyłam ładne wstążki,to bombka została wykarczowana.
"Nie bój się, nie lękaj się Bóg sam wystarczy, Bóg sam wystarczy.
Zostań tu i ze mną się módl. Razem czuwajmy, razem czuwajmy....."
Przepiękna msza,kazanie,wiersze,piosenki,zapalone znicze,przygaszone światło. Pięknie. Modlitwa za tatę. To był ciężki czas. zawsze z tatą na groby bliskich. W tym roku do taty. Przepłakałam połowę mszy,ale to dobrze. Poczułam bliskość. Bliskość Pana Boga. Wpatrując się w twarz Pana Jezusa poczułam ulgę. Wiem,że tacie jest tam dobrze,wśród aniołów. U Pana Boga. Wiem,że nie chciałby bym płakała i wciąż rozpaczała. Wiem,że jeśli dam rade i się nie poddam,to kiedyś się spotkamy.
Jan Brzechwa
DZIEŃ ZADUSZNY
Kiedy miedzianą rdzą Pożółkłych jesiennych liści więdną obłoki, Zgadujemy, czego od nas obłoki chcą, Smutniejące w dali swojej wysokiej.
Na siwych puklach układa się babie lato, Na grobach lampy migocą umarłym duszom, Już niedługo, niedługo czekać nam na to, Już i nasze dusze ku tym lampom wkrótce wyruszą.
Jeżeli życie jest nicią - można przeciąć tę nić, I odpłynąć na obłoku niby na srebrnej tratwie... Ach, jak łatwo, ach, jak łatwo byłoby żyć, Gdyby nie żyć było jeszcze łatwiej!
Prace oraz teksty
zamieszczane na tym blogu,
są moja własnością,
jeśli jest inaczej
zaznaczam
to.
Kopiowanie,wykorzystywanie,
rozpowszechnianie,
przetwarzanie w
jakikolwiek sposób
zdjęć,tekstów bez mojej
zgody jest zabronione.